Mortal Kombat

image W 1993r gdy Mortal Kombat zaczął wychodzić na domowe konsole i komputery, hardwaru było znacznie więcej niż dzisiaj i taki pierwszy MK wyszedł na konsole Segi Mega Drive/Genesis, Master System, Game Gear, Super Nintendo (SNES) Game Boy'a, Komputery PC i Amiga, oraz na grę TV MK. Z czasem wyszedł MK1 na Sony PSP, PS2, X-Box... ale to już były wersje wyjęte z automatu. Wróćmy więc do pierwotnych wydań. Wszystko byłoby fajnie gdyby porty były podobne do siebie, ale wtedy nie powstałby ten dział. Konwersje różnią się od siebie i to naprawdę sporo, detalami, przemocą, Fatalitami, ilością aren, postaciami, historiami postaci i turnieju... Można wymieniać w nieskończoność.

image

Konwersja Mortal Kombat na konsole Sege Mega Drive (w USA Genesis) była najpopularniejszą wersją, a dlaczego to już wyjaśniam. Na jako jedynej konsoli można było włączyć krew, posiadała oryginalne Fatality po wpisaniu specjalnego kodu, oraz oryginalne zakończenia razem z biografiami postaci i historią turnieju. Wszystko to dzięki temu, że kartridż miał pojemność 32MB, tj. 2x więcej niż SNES.

Minusem była grafika. Areny znacznie gorzej wyglądały, były praktycznie nieruchome (brak oklasków na arenie The Courtyard czy na Throne Room, brak kawałków ciał na arenie Pit Bottom) podobnie wypadały modele postaci które były znacznie gorsze niż u Niny. Słabsze cienie postaci i ich brak na arenach The Pit oraz Pit Bottom.

Dużym współczynnikiem tego było wyświetlanie małej liczby kolorów jednocześnie na ekranie.

Dźwięk w grze też do plusów nie należał, brak wymawiania imienia przy wyborze postaci czy Liu Kang dyszący jak Kano, dają się we znaki. Nadrabiała za to muzyka, która była naprawdę dobra.

Osobiście posiadam konwersję na Sege Mega Drive i uważam że była lepszą konwersją niż Nintendo, a wszystko to dzięki brutalności, oryginalnym fatalom i oryginalnym zdjęciom zakończeń biosów i historii turnieju. Lecz ja wtedy katowałem w MK na Amidze i w koło Macieju wymieniałem sprężynki w dżoju. ;-) Ale o tym później.

image

Trzy lata po premierze rozpoczęto sprzedaż przystawki Sega Mega CD, która jako podstawowy nośnik wprowadziła płyty CD. Więc nie mogło zabraknąć nowego, odświeżonego Mortala. I tak, w 1994r wyszedł Mortal Kombat CD.

Wersja Mortal Kombat na Sega CD była reklamowana jako lepsza, większa, brutalniejsza. "Przecież to jest wydanie na płycie, coś nowego i na pewno musi być znacznie lepsze". Ciężko powiedzieć, na pewno że lepsza, ale po włączeniu płyty miałem wrażenie że kartridża wsadziłem. Niestety obydwie wersje są praktycznie identyczne z kilkoma wyjątkami.

Największe wyjątki to 3 minutowa reklamowa Mortal Kombat 1, muzyka w jakości CD, oraz więcej krwi na arenach np: Goro's Lair na ścianie widnieje krew oraz przy szkielecie, czego nie doświadczymy nawet w oryginalnej wersji. Na arenie Pit Bottom kolce są praktycznie wysmarowane krwią i są na nich umieszczone ciała poprzedników jak ma to miejsce w wersji Arcade. Głowa Shang Tsunga rusza się na boki w Throne Room podobnie jak publiczność na The Courtyard. Areny miały w końcu swoją animację, podobnie było ze zdjęciami przy biosach postaci. Mimo wszystko nadal areny wyglądają trochę ubogo, jak chociażby Palace Gate.

Ścieżki dźwiękowe nie są odtwarzane w odpowiedniej kolejności. Kiedy gra się na arenie The Courtyard, muzykę słychać z The Pit. I tak niestety muzyka przypada losowo na areny. Gdy walczymy z Shang Tsungiem, muzyka nie leci z jakości CD tylko ze zwykłej wersji MegaDrive, która jest znacznie gorsza.

Niestety gra najgorzej wypada przy ładowaniu, o czym na kartridżu nie ma mowy. Loading daje się we znaki najbardziej przy wykonywaniu Fatality, przemianach Shang Tsung'a lub w walkach z Endurance. Tutaj płyta przegrywa znacznie z wersją pierwotną.

Mortal Kombat CD jest po prostu ciekawostką, czymś nowym na tamte czasy, nieznacznie lepszym, a droższym i wydanym rok po premierze wersji na kartridżu. Posiadając obydwie wersje zazwyczaj odpalałem wersje pierwotną, żeby stoczyć szybko parę walk z kumplem.

image

Super Nintendo SNES było odpowiedzią koncernu Nintendo na wcześniej opisaną Segę Mega Drive. 16-bitowa konsola spotkała się z ciepłym przyjęciem na rynkach Japonii (1990), USA (1991) i Europy (1992), lecz fani smoka szybko się na niej przejechali próbując zrobić pierwsze Fatality, które po prostu były inne niż te z Automatów z dworców, czy domowej Amigusi.

W Polsce mało kto katował na tej konsoli. Zanim weszła do Polski, na dobre usytuował się na naszym rynku komputer Amiga i konsola Mega Drive. Zresztą konsola była bardzo droga, nie wspominając o grach na nią, w Polsce nie było kokosów i większość jeździła na giełdę komputerową gdzie za 3zł miał przegraną jedną dyskietkę na Amigę lub wymienił sobie kartridż u ziomala w dresikach, nie mając pojęcia że to piracka giera, a u Pani Grażyny w kiosku Top Sekreta lub SSa nabył i był zadowolony.

Podobnie było na całym świecie, Mortal Kombat na SNESa nie odniósł wielkiego sukcesu ze względu na ocenzurowanie gry i obcięcia oryginalnych Fatality jak np. wyrwanie kręgosłupa lub oderwanie głowy przez Cage'a. Brak krwi w grze i zastąpienie jej potem, wodą nie było dobrym krokiem. Mała pojemność kartridża też miała na to wpływ. 16MB pojemności strasznie okroiło Mortala do nagości pozbawiając nas oryginalnych zdjęć w historii postaci, zakończeń, oraz historii turnieju.

Plusami tej wersji były: lepszy model postaci, cienie postaci były jak w wersji Arcade, oraz lepsze detale na arenach chociaż np. Palace Gates wypada najgorzej ze wszystkich platform. Na arenie jest najmniej detali jeśli weźmiemy pod uwagę PC, Amigę i Genesis, lecz ogólnie areny lepiej wypadają i śmiało można powiedzieć, że grafikę port na SNESa miał najładniejszą z domowych platform.

Muzyka oraz dźwięki były lepsze od wersji Genesis. Każdy "był już sobą", Sonya stękała jak baba, a Kano dyszał jak stary zbok. Koniec walki przerywa dobra wstawka dźwiękowa, tak samo jest w przypadku Fatality. Lecz dla nas to nie wystarczyło i woleliśmy katować na Amidze, PC i Sedze z krwią i Fatalami bo przecież taki jest właśnie Mortal Kombat.

Osobiście posiadam wersję na SNESa, lecz trzymam ją tylko jako ciekawostkę.

image

Amiga osobiście dla mnie była najlepszą konwersją, mimo to nie ustrzegła się minusów. Pierwsze co nam przychodzi od razu do głowy to wczytywanie i zmiana dyskietek, ale na szczęście Mortal Kombat wyszedł na 2 dyskietkach i posiadając dodatkową stację dysków można zniwelować tą wadę. Wersja piracka była na 3 dyskietkach. Trzecia to tak zwana dyskietka 0/3 na której znajdował się crack umożliwiający odpalenie poprzednich dyskietek. Jest to jedyny porządny mankament tak naprawdę.

Grafika jest wypośrodkowana między Super Nintendo a Genesis np. arena The Courtyard: publiczność jest nieruchoma, ale za to tron Shang Tsunga jest na prawidłowym miejscu, jak to jest w Arcade, a nie jak w Genesis (pół tronu schowane za murem). Lecz nie mogę pochwalić areny The Pit, na której nie znajdziemy żadnej chmurki, co nie występuje na żadnej innej platformie.

Zdjęcia historii postaci, historii turnieju i zakończeń zawodników są oryginalne jak w wersji Arcade. Niestety wybór postaci nie wygląda jak powinien, postać nie rusza się w żaden sposób, jest nieruchoma, ale za to Shang Tsung wypowie imię naszego wybrańca czego wersja Genesis po prostu nie ma. Model postaci też nie kuleje i przypomina ten z Sega CD, lecz niestety w wersji na Amigę nie znajdziemy nigdzie cieni postaci.

Muzyka i dźwięk jest wielkim plusem w Amidze. Muzyka jak dla mnie jest lepsza od oryginału ale to tylko moja opinia. Mimo tego, że powtarza się często, jest mistrzowska i nie do znudzenia, jest naprawdę świetnie zrobiona jak na możliwości Amigi. Dźwięki są ogólnie dobrze dopasowane do postaci, lecz momentami "chrupie" jak np. gdy Sonya Blade jest podnoszona przez Goro, ta krzyknie głosem Scorpiona.

Dodam jeszcze, że świetnie wypada wstawka dźwiękowa przy Fatality. Najlepiej ze wszystkich platform biorąc też pod uwagę wersję automatową. Wersja na komputer Amiga była pierwszą wersją w jaką miałem okazję zagrać i złapać smoka za jajca i trzymać do dnia dzisiejszego. Wiele kombatantów podobnie zaczynało od tej wspaniałej konwersji.

image

Wersja PC ciężka jest do wyczucia. Na początek 2003r wersja na Amigę jadła ją na śniadanie. Spiker i pierwsze monitory VGA były bardzo drogie w Polsce, podobnie było z kartami dźwiękowymi. Jeżeli mieliśmy wypasionego 286/386 z dobrą VGA i dobrą kartą dźwiękową, mogliśmy sobie detale ustawić na max.

Grafika była zbliżona do wersji ze SNESa z większymi detalami na arenach, ale to już zależało od naszych ustawień.

Muzyka i dźwięk: albo jedziemy na spikerze i za każdym razem będziemy słyszeć pierdzenie a nie muzykę i dźwięk, albo ustawimy sobie dobrego SB, i będziemy mieli muzykę na poziomie.

Ciężko jest mi oceniać port na PC, bo w niego nie grałem praktycznie wcale. Były lepsze jak dla mnie porty MK1 w tamtych czasach.

image

Sega Master System (SMS) posiada 8 bitów, weszła na rynek 20 października 1985r. Pomimo, że SMS była konsolą bardziej zaawansowaną technicznie niż NES, nie udało jej się zdobyć takiej samej popularności. Ale za to na SMS wyszły 3 pierwsze mortale. Przyjrzyjmy się pierwszej części.

Jak możemy się domyślać, MK1 na konsoli 8 bitowej był ciężki do zrobienia. Gra została bardzo okrojona, aby w ogóle mogła się pojawić.

W grze mamy tylko 6 zawodników: Sonya, Cage, Liu Kang, Scorpion, Raiden oraz Sub-Zero. Na szczęście nie zredukowali żadnego z Bossów, lecz Goro w tej konwersji wygląda śmiesznie - jest po prostu malutki jak na pana, który ma 2.5m. Tu jest naszego wzrostu lub nawet mniejszy.

Obcięte zostały też areny i ze wszystkich 7, zostały tylko dwie: Goro’s Lair oraz The Pit. Tutaj jest wszystko inne niż w wersji Arcade i nie ma się co nad tą konwersją rozwodzić bardziej. Wystarczy zobaczyć screenshoty.

image

Sega Game Gear – przenośna konsola firmy Sega, która miała być konkurencją dla konsoli Game Boy. Pod względem technicznym była zdecydowanie lepsza od swojego konkurenta, posiadała m.in. kolorowy wyświetlacz (oryginalny GameBoy był czarno-biały z odcieniem zieleni). Podstawową wadą był bardzo duży pobór prądu z baterii, które wystarczały zaledwie na 3 do 5 godzin gry.

Jak miało to miejsce w przypadku mortala indetycznie jak w wersji Master System, konwersja jest identycznie taka sama, przeniesiona na przenośną konsolę Segi.

image

Nintendo Game Boy - konsola zadebiutowała, miała bardzo dobre konwersje różnych bijatyk, ale Mortal Kombat 1 niestety do nich nie należał.

Wiadome było, że port na GB obkroją ze wszystkiego czego się da, tak jak to było w przypadku Game Gear, lecz nikt nie przepuszczał że będzie aż tak żle.

W grze mamy 6 zawodników, tych samych co w porcie na przenośną konsolkę Segi, oraz 2 bossów: Goro i Shang Tsunga (na szczęście Goro nie jest taki mały jak na porcie Master System & Game Gear. Ciekawostką jest, że jest możliwość zagrania jako Goro, tylko i wyłącznie na GameBoy'u i tak naprawdę jest to jedyny plus w tej konwersji.

Mamy 3 areny: Goro's Lair, The Pit, The Courtyard. Jak wiadomo, wszystkie znacznie różnią się od pierwowzoru jak np. na Goro's Lair nie widnieje kościotrup, na The Pit nie ujrzymy nic poza księżycem i platformą na której walczymy, a na The Courtyard ujrzymy jedynie publiczność.

Muzyka jak na przeprogramowaną na możliwości konsolki wypada dobrze, o dźwiękach nie wspomnę bo takowych praktycznie nie ma. Mamy jedynie pyknięcie kiedy uderzymy naszego przeciwnika.

Najważniejszą wadą gry jest Gameplay, postacie ruszają się jak ślimaki które widzą ser na pierogi, ciosy specjalne wychodzą z cudem, a o ich animacjach już szkoda pisać. Zamrożenie Suba wygląda rewelacyjnie! Wystawia rękę do przodu, po czym na wysokości klatki piersiowej wystrzeliwuje pocisk lodu. Po prostu tragedia...

O popularności w USA tego portu nie było mowy, każdy katował Mortala na Sedze przenośnej. A jak było w Polsce? Było odwrotnie - mało kto wiedział o istnieniu takiej konsolki jak Sega Game Gear, a jak już ktoś miał to był niezły kozak. Większość katowała tego nieszczęsnego Mortala na Game Boy'u, pod ławką w szkole.

image Wersja Arcade (automatowa) ukazała się w 1992r. Jest wersją oryginalną, do której każde inne wersje się porównuje. Posiada najlepszą grafikę, model postaci, areny, historie postaci oraz turnieju.

Wersje automatowe, tak zwane Arcade zostały wydane na konsole Sony PlayStation 2 oraz X-Boxa jako część Mortal Kombat: Deception: Premium Pack, na komputer PC w edycji klasycznych gier Midway Arcade Tresures Deluxe Edition. Ostatnio wyszła też wersja na Plug it in & Play TV Games. Twórcy zapewniali, że jest to wersja Arcade wsadzona w jeden pad z 2 czinczami do TV, ale czy to w 100% odwzorowana wersja Arcade?

image Prawda jest taka, że jest to najbardziej zbliżona wersja do portu Arcade, z małymi zmianami.

Wersje gry TV wyszły w dwóch rodzajach: wersja oryginalna i wersja no blood, czyli przeznaczona dla graczy od 12 roku.

Zamiast czerwonego ekranu powitalnego z napisem MK wita nas mniejszy napis Mortal Kombat, żółto czerwony z dwoma małymi smokami przy napisie na czarnym tle.

Grafika jak na tak spakowane małe pudło wygląda naprawdę ładnie, modele postaci też bardzo dobrze się prezentują. Trochę gorzej wypadają areny, tła się po prostu nie ruszają np. chmury na The Pit są nieruchome, tak samo jak publiczność w The Courtyard czy Throne Room. Shang nie kiwnie nawet głową, tło jest po prostu martwe, ale jest to do zaakceptowania i nie przeszkadza w żadnym stopniu.

Muzyka oraz dźwięki są bardzo zbliżone do oryginału, nie widać nic co mogło by się wyróżnić w tym temacie. Historia turnieju jest opowiedziona tekstem wyświetlanym na arenie Warrior Shrine na tle posągu Goro, a nie jak to ma miejsce w oryginale.

Historia postaci oraz zakończenia są już identyczne jak w wersji Genesis.

Brutalność jest już od samego początku, nie musimy wpisywać żadnego kodu, krew leci wiadrami, a za nią lecą wszystkie oryginalne Fatality.

Sam kontroler jest świetnie zrobiony. Na środku widnieje duże logo Smoka, krzyżak posiada 8 kierunków, a przyciski są identycznie rozmieszczone jak w automacie (w wersji USA na środku krzyżaka znajduje się mały dragon), nawet z tymi samymi kolorami. Niestety sam kontroler jest mało przyjemny w trzymaniu. Żebyśmy mogli zagrać z drugim graczem, będziemy potrzebowali drugi taki sam kontroler. Kontroler potrzebuje 4 paluszki AA, zaś kabelek do podłączenia 2 gracza jest już w zestawie.

Podsumowując, jest to świetna konwersja spakowana w Joypad. Sam przechodząc koło sklepu z grami nie mogłem się oprzeć i zakupiłem MK TV GAME. Gra oficjalnie w Europie była sprzedawana jedynie w UK.

- Maniak