Mortal Kombat

image Gra legenda. Jeden z głównych powodów wprowadzenia oznaczeń wiekowych. Skarb dla kochających mordobicia. Mortal Kombat powstało w 1992 roku. Jednak wiek nie odbiera tej grze uroku. MK miało być niewinnym projektem dwóch ludzi - Ed'a Boona i John'a Tobiasa. Zapoczątkowali oni do dziś kontynuowaną sagę najbrutalniejszych bijatyk na rynku. Niestety, obecnie mało kto pamięta o tej produkcji. Gry wychodzą z dnia na dzień. Co chwilę mamy lepszą grafikę, lepszą muzykę. Ale czasami warto się zatrzymać by poznać dzieło, któremu nie mógł się oprzeć żaden wyjadacz komputerowy. Każdy powinien zagrać w pierwszą część Mortala. A kto zna tą grę z dawnych czasów, zobowiązany jest odświeżyć sobie pamięć. Właśnie dla tych dwóch typów graczy napisałem tą recenzję.

GRAFIKA I MUZYKA

image Te elementy niewątpliwie wyróżniały Mortal Kombat z tłumu innych bijatyk. Dzisiaj już może tego nie widać. Ale czym się tu dziwić? Gra ma już ponad 20 lat! Wersja na automaty została wydana w rodździelczości 400x254 (!) Obecnie każdy szanujący się gracz posiada monitor Full HD, więc nic dziwnego że grafika wygląda jak wygląda. Pomimo wielgaśnych pikseli grafice warto poświęcić chwilę uwagi. Postacie poruszają się płynnie oraz wyglądają dość realistycznie. Dlaczego? W czasie powstawania Mortali wykorzystywano digitalizację - w postacie wcielali się prawdziwi ludzie, których ciosy i ruchy przeniesiono na ekran. Drugim elementem wartym uwagi jest muzyka. Napisana została przez Dan'a Fordena. Ma ona to do siebie, że nie da rady się zestarzeć. Grając w MK słyszymy w głośnikach kilka naprawdę fajnych kawałków. Świetnie pasują one do aren, na których toczymy pojedynki. Tworzą ten jedyny i niepowtarzalny klimat. Równie dobrze brzmią odgłosy walki.

SYSTEM WALKI I PUNKTOWANIA

image Właściwie najważniejszy element tej gry. Poruszać możemy się w 4 kierunkach: do przodu, do tyłu, w górę (podskoczyć), w dół (kucnąć). Do walki używamy 5 przycisków: LP (cios ręką - prosto), HP (cios ręką - wysoko), LK (kop - prosto), HK (kop - wysoko) oraz BL (blokowanie ciosów rywala). Oprócz ciosów podstawowych mamy do dyspozycji: rzut (podchodzimy do przeciwnika i naciskamy LP), podcięcie (trzymamy tył i naciskamy LK), uppercut (trzymamy dół i naciskamy HP), roundhouse (trzymamy tył i naciskamy HK), ogłuszenie (podchodzimy do przeciwnika i naciskamy HP). Każda postać posiada również ciosy specjalne (za każdy odpowiada inna kombinacja) np. Sub-Zero zamraża przeciwnika, Scorpion przyciąga przeciwnika linką. Za każde uderzenie dostajemy odpowiednią ilość punktów, które jednak tracimy po przegranej walce. Dosyć dużo można zdobyć ich wygrywając walkę z Flawless Victory (200.000) tzn. że w czasie rundy nie przyjęliśmy żadnego uderzenia, lub Double Flawless (500.000), tzn. wygraliśmy cały pojedynek bez straty nawet ułamka paska życia. Za wykonanie Fatality (o nich poniżej) dostajemy 100.000 punktów. (POZORNIE) system walki nie daje nam dużych możliwości. Sam żyłem w tym przekonaniu dopóki nie zagrałem z najlepszymi w Polsce graczami. W turniejach online coraz częściej można spotkać przeciwnika, który potrafi wykonać combo składające się z minimum 3 ciosów. (np. aaHP, Spear, Uppercut Scorpiona - midscreen, czy dochodzące do 80% combosy w cornerze). Mówienie więc, że gra jest powolna i ograniczona nie ma dzisiaj najmniejszego uzasadnienia, bo można z niej wycisnąć naprawdę dużo. ;-)

BRUTALNOŚĆ

image To jest to! Nieodłączny element Mortal Kombat. Największa perełka. Jest to rzecz, z którą natychmiast kojarzy się ta seria bijatyk. Gra była bardzo brutalna już od samego początku. Niby początki zawsze są niewinne, ale w tym przypadku warto podyskutować. ;-) To fakt. Grając w Mortal Kombat z monitora wylewa się krew. Gość "tryska ketchupem" praktycznie po każdym ciosie, który niechcąco musi przyjąć. Jednak sam pojedynek nie jest taki brutalny jak jego zakończenie, a mianowicie FATALITY - brutalne (mało powiedziane), sadystyczne zakończnie walki zabójstwem pokonanego przeciwnika w jakiś wyszukany sposób. A tych programistom nie brakowało - możemy pozbawić przegranego głowy, spalić go żywcem, a nawet wyrwać mu serce. Jednym z najsłynniejszych wykończeń (właściwie kultowe) jest wyrwanie głowy wraz z kręgosłupem przez Sub-Zero.

POSTACIE

image Żadna bijatyka nie mogłaby bez nich istnieć. Chociaż jest ich w tej części niewiele, nie wyobrażałbym sobie świata Mortal Kombat bez nich. Do wyboru mamy tutaj siedmioro wojowników. Oto nasi bohaterowie: Johnny Cage (gwiazdor z Hollywood), Kano (delikatnie mówiąc - kryminalista), Raiden (bóg błyskawic), Liu Kang (mnich z klasztoru Shaolin), Scorpion (ninja, który powrócił z piekła by się zemścić), Sub-Zero (najlepszy zabójca z klanu Lin Kuei), Sonya (agentka Special Forces). Bossem, a zarazem orgranizatorem turnieju jest Shang Tsung - czarownik posiadający umiejętność przeobrażania się w innych wojowników. Natomiast zanim staniemy przed jego obliczem będziemy musieli zmierzyć się z Goro - czterorękim księciem rasy Shokan. Oprócz wszystkich tych, których wymieniłem jest jeszcze ukryta postać - Reptile - osobisty ochroniarz Tsunga, ninja w zielonym kostiumie posiadający umiejętności Scorpiona i Sub-Zero.

ARENY

image Kolejny ważny element gry. W tej części Mortala mamy 7 miejscówek, na których odbywają się krwawe batalie: The Courtyard (walczymy na oczach widowni, w tle widać Shang Tsunga siedzącego na tronie), Palace Gates (nazwa mówi sama za siebie - bijemy się w bramach pałacu), Warrior Shrine (jedna z najciekawszych aren - w tle widać posągi wszystkich wojowników z gry, w tym podobiznę Goro), The Pit (moja ulubiona sceneria, wiąże się z nią ukryta postać oraz Stage Fatality), Throne Room (walczymy na oczach bossa gry siedzącego na tronie i przyklaskującego zwycięzcy), Goro's Lair (pieczara Goro - na niej toczymy walki m. in. z bossami), oraz Pit Bottom (arena bonusowa, na której walczymy z Reptilem; możemy dostrzec różne odcięte części ciała ludzkiego nabite na kolce). Areny można ocenić raczej na mało mroczne - na większości z nich dominują jasne barwy. Wszystkie są przyjemne dla oka i klimatyczne.

TRYBY GRY

image Jak na bijatykę z początku lat 90 przystało, Mortal Kombat ma jeden tryb gry pozwalający na grę jednego gracza z komputerem oraz na rozstrzyganie sporów pomiędzy dwoma żywymi graczami. Ten drugi nie odznacza się niczym specjalnym, jednak pierwszy zasługuje na dokładniejszą analizę. Po wybraniu postaci naszym oczom ukazuje się słupek turniejowy. Bez trudu można dostrzec, że podzielony jest na trzy części. Idąc od dołu wygląda to tak: w pierwszym etapie musimy pokonać wszystkich wojowników z gry, a na samym końcu stoczymy tzw. "Mirror Match", czyli walkę ze swoim klonem. W drugim etapie jest nieco ciężej. Tutaj musimy zabić 3 pary - tzw. "Endurance". Na początku pojedynku walczymy z pierwszym wojownikiem, a jeśli uda nam się go zabić, drugi (czyli ostatni) wyskoczy z rogu ekranu (mamy tylko jeden pasek życia). I tak 3 razy... Ostatnim etapem jest strefa twardzieli. Najpierw trzeba wygrać z potężnym Goro (nie mając na niego sposobu łatwo polegnąć). Jeśli tego dokonamy, staniemy do walki z samym Shang Tsungiem.

TEST YOUR MIGHT

image Jest to bardzo ciekawa mini gierka, która co jakiś czas urozmaica nam rozgrywkę. Zagrać w nią mamy okazję wybierając dowolny tryb. Jeżeli wybierzemy drogę turnieju, "rozwalać dechy" będziemy mieli okazję co 3 wygrane walki, natomiast w trybie dla dwóch graczy co 5 pojedynków. O co w tej grze w ogóle chodzi? Nasza postać stoi przed jakimś materiałem budowlanym, który należy zniszczyć przy użyciu siły rąk. Jak? Naciskamy LP i LK równocześnie, a kiedy już żółty pasek przekroczy czerwoną granicę, szybko naciskamy BL. Wtedy nasz fighter uderza w materiał, który zostaje rozbity. Jeżeli jednak żółty pasek nie wyszedł poza czerwoną granicę, a nacisnęliśmy BL, lub skończył się czas (9 sekund), to materiał po prostu zostanie nienaruszony. Oczywiście jeśli nam się uda dostaniemy kilka punktów. Zaczynamy od kilku drewnianych desek, kończymy na diamencie (z kolejnymi etapami rośnie czerwona granica).

PODSUMOWANIE

Podsumowując, gra jest świetna. Według mnie nadal ma urok, który podtrzymuje ją przy życiu. Niestety dzisiaj mało kto pamięta o pierwszej odsłonie Mortal Kombat. Większości przeszkadza grafika. Trudno. MKI jest już dosyć stare, więc czym się tu dziwić? Czasami warto się zastanowić czym jest KLIMAT. Patrząc jednak realnie na sprawę. Mamy świetne Mortal Kombat (2011) - tam niemal każdy element jest idealny. Więc trudno, żebym zachęcał do grania w ponad 20 letni pierwowzór najnowszej na dzień dzisiejszy bijatyki z tej serii. Trzeba jednak przyznać, że ta gra ma nieśmiertelną magię, której brakuje mi chociażby w MK9. Ostatni turniej online MKI tylko udowodnił jak ta gra jest udana - mimo wszystkich niedoróbek, zebrało się 16 graczy żeby rywalizować w morderczych zmaganiach, przy czym nie brakowało emocji. Dlatego zachęcam każdego gracza do zapoznania się z tą częścią MK, a tych, którzy kiedyś tam grali w pierwszego Mortala, do odświeżenia wspomnień. Prawda jest jednak taka, że tylko starsi gracze (no i może niektórzy młodsi) zrozumieją moje słowa. ;-)

- johnx