Mortal Kombat II

image Ta część była po prostu nieunikniona. Mortal Kombat I odniosło ogromny sukces w świecie gier. Jeszcze żadna produkcja nie była aż taką sensacją. Mortal Kombat II do dziś uważa się za najlepszą z klasycznych części, jeśli nie z całej serii. Dlaczego? Postaram się to wyjaśnić w dalszej części tej recenzji. Najpierw zajmijmy się historią tego dzieła. Zostało ono wydane zaledwie rok od pojawienia się swojego poprzednika. Natychmiast wywołało chaos. W Niemczech, ze względu na ogromną brutalność MKII zostało wycofane ze sprzedaży, a każdy kto już zdążył zaopatrzyć się w tą grę nie uniknął konfiskaty. Przyczyną tej akcji był najprawdopodobniej rok 1939 (II wojna światowa), przez którą to Niemcy stały się przeczulone na punkcie brutalności i postanowiły dusić zagrożenie w zarodku. MKII nie był niestety jedyną ofiarą tego typu działań.

GRAFIKA I MUZYKA

image W kwestii grafiki praktycznie nic się nie zmieniło. Wersja na automaty została wydana w rozdzielczości 400x254, więc nie wiem dlaczego ktoś się tak dziwi widząc spikselizowane postacie i niewygładzone krawędzie. Grafika, mimo iż na dzisiejsze czasy nie wygląda cudownie, nie powinna psuć nam zabawy, gdyż po kilku minutach grania łatwo przywyknąć. Lepiej ocenić można nieśmiertelny i nieodłączny element Mortala - muzykę. Została skomponowana przez tego samego twórcę co poprzednio - Dana Fordena. Trzeba przyznać, że gość ma talent do tej roboty. Mordując się z przeciwnikami na kolejnych arenach słyszymy naprawdę miłe dla ucha melodie. Wszystkie są świetne. Idealnie oddają klimat gry, od którego nie można się nie uzależnić :) Podkłady z MKII wykorzystano wielokrotnie przy powstawaniu kolejnych części - m. in. grając w Mortal Kombat Shaolin Monks nietrudno zauważyć, że rolę podkładu odgrywają odpowiednio zremixowane melodie z MKII. Same odgłosy walki, jak zawsze - bez zarzutu.

SYSTEM WALKI

image System walki jest tak jak poprzednio łatwy do opanowania (a dokładniej - jego podstawy) i wygodny. Do dyspozycji mamy cztery przyciski odpowiedzialne za poruszanie się oraz pięć guzików służących do zadawania obrażeń. Tak jak w MKI, i tutaj pojawiły się ciosy takie jak podcięcie (B+LK), czy uppercut (D+HP). Oczywiście mamy również ciosy specjalne, charakterystyczne dla każdego fightera, czyli fireballe itp., np. rzut wachlarzami przez Kitanę, czy miotanie płonącymi czachami Shang Tsunga. Jak każdy wie, tylko pierwsza odsłona Mortala posiadała system punktowania. Tak więc teraz, aby znaleźć się na liście najlepszych kombatantów należy wygrać jak najwięcej walk pod rząd. Za puntkowanie wprowadzono całkiem ciekawe znaczki ukazujące się nam po każdej wygranej rundzie, które oznaczają ilość wygranych, np. tarcza smoka symbolizuje jedną wygraną rundę, pięć wygranych walk znaczek "MKII" itd.

W systemie walki pojawiło się również dużo zmian względem MKI. Kto wymiatał w MKI, niekoniecznie będzie dobrze grał w MKII. Osobiście preferuję jedynkę, jednak obiektywnie patrząc na sprawę - system walki w MKII jest znacznie bogatszy. W pierwszej odsłonie MK, karanie skoczków aaHP było na porządku dziennym. Niestety, w MKII takich srogich kar raczej się nie stosuje - aaHP jest praktycznie niewykonalne w normalnej walce. Najmocniejszą postacią w grze jest Jax (przynajmniej wg. tier listy). Rzuty w powietrzu, mocne aaHK i Ground Pound czynią go postacią niemal nietykalną. W pressingu nadal stosuje się głównie jaby miksowane ze specjalami postaci, które tutaj odgrywają większą rolę niż w MKI. System walki w tej części nie jest wolny od błędów. Istnieje dużo więcej zepsutych akcji niż w poprzedniej części. Mam tu na myśli głównie spam Mileeny, czy Liu Kanga, nie wspomnę już nawet o infinity Kung Lao albo wojowników ninja w cornerze. Mimo wszystko, gra jest grywalna i kilka zepsutych akcji nadal nie czyni ją gorszą pod względem technicznym od poprzedniczki.

BRUTALNOŚĆ

image Już na samym wstępie opowiedziałem co działo się z MKII w Niemczech. MKII był najbrutalniejszą grą ze swego gatunku. Właśnie za to w dużej mierze jest ceniony. Praktycznie po każdym zadanym ciosie leje się krew. I to o wiele w większej ilości niż w poprzedniej części. Jednak zawsze najkrawawsze jest właśnie samo zakończenie walki. Każda postać może wykonać aż dwie Fatality (zabicie pokonanego rywala w jakiś wyszukany sposób). Tutaj widać, że twórcy się postarali. Wyrywanie ręcy, zjadanie, odcinanie i odrywanie głów (i nie tylko) z reszty ciała to tutaj normalka. Sami programiści, najwyraźniej przerażeni tym co stworzyli dodali do gry dwa nowe wykończenia: Babality i Friendship. To pierwsze polega na zmienieniu pokonanego już rywala w płaczące dziecko. Natomiast Friendship jest miłym gestem w stronę przeciwnika np. upieczenie ciasta, podarowanie prezentu itd. Osobiście nigdy ich nie używam (jak dla mnie są żenujące).

POSTACIE

image Liczba postaci w porównaniu z MKI uległa dość dużemu zwiększeniu. Na planszy wyboru postaci znajdziemy aż 12 wojowników. Z poprzedniej części zostali: Liu Kang, Johnny Cage, Sub-Zero, Scorpion i Raiden. Sonyę i Kano możemy dostrzec na arenie: Kahn's Arena, uwięzionych obok tronu imperatora (nie są oni grywalni). Nie mogło zabraknąć też nowych wojaków. Są to: Kung Lao (mnich z klasztoru Shaolin - podobnie jak Liu), Reptile (ochroniarz Shang Tsunga; w MKI był ukrytą postacią), Shang Tsung (czarownik służący imperatorowi; boss z MKI - tutaj w odmłodzonej wersji), Kitana (wojowniczka w masce; księżniczka Outworld), Jax (przyjaciel Sonyi), Mileena (bliźniacza sistrzyczka Kitany; w rzeczywistości klon stworzony przez Shanga) oraz Baraka (mutant z dwoma wysuwanymi ostrzami; dowódca oddziałów Kahna). Każdy z wojowników jest wyjątkowy, a co najważniejsze - dobrze dopracowany. Nowe postacie są ciekawe, mają w sobie to coś, co pozwoliło im zdobyć akceptację fanów. W grze nie zabraknie nam także ukrytych fighterów (Smoke, Jade, Noob Saibot). Do każdego z nich trudno się dostać, a jeszcze trudniej pokonać. Ponadto są oczywiście bossowie, ale o nich poniżej.

ARENY

image Liczba aren przewyższa liczbę miejscówek, na których mogliśmy walczyć w MKI. Oto i one: The Dead Pool (arena z kwasem), Kombat Tomb (walczymy pod kolcami przywieszonymi pod sufitem), Wasteland (jedna z ciemniejszych miejscówek), The Tower (znajdujemy się w wieży - nad walką czuwa unoszący się w powietrzu czarownik), Living Forest (jak sama nazwa wskazuje - żywy las, za drzewami czasami ukazują się Smoke i Jade), The Armory (zbrojownia), The Pit II (walczymy na moście - pod nim znajduje się mała niespodzianka :), The Portal (portal prowadzący z Outworld na Ziemię), Kahn's Arena (walczymy na oczach samego Shao Kahna), No Name (Goro's Lair z MKI - walczymy na niej tylko i wyłącznie w przypadku spotkania się z jakąś postacią ukrytą), Back In Time (mapa do ukrytej mini gry: Ponga). Wszystkie areny, a zwłaszcza ich twórcy zasługują na pochwałę. Miejscówki z tej gry można nazwać mrocznymi - na większości z nich dominują barwy ciemne, a w dodatku na kilku można wykonać Stage Fatality.

TRYBY GRY

image Tak samo jak w MKI, tak i tutaj mamy jeden tryb gry. Tradycyjnie przeanalizujmy turniej dla jednego gracza. Po wyborze postaci ukaże nam się dość ciekawie zrobiona drabinka turniejowa. Idąc od dołu (czyli od początku) wygląda to tak: najpierw należy pokonać 11 postaci podstawowych (tych które możemy normalnie wybrać), następnie czeka nas walka z tzw. sub-sub-bossem - Shang Tsungiem. Schody zaczynają się dopiero tutaj. Przed bossem gry czeka na nas Kintaro - czteroręki odpowiednik Goro z MKI. Jeśli już uda nam się z nim zwyciężyć, od wygrania turnieju dzielić nas będzie już tylko niemiłe spotkanie z Shao Kahnem (imperator Outworld). Ta bójka należy do tych trudniejszych. Shao jak widać jest cały opancerzony, dlatego też nasze ciosy zabierają mu mało energii, a jego pochłaniają ogromną ilość naszego paska życia. Poza turniejem mamy także tryb przeznaczony dla dwóch graczy. Zasady pojedynków są podobne do tych w walkach z komputerem: wybranie wojownika, walka, ponowne wybranie wojownika i znowu walka.

PODSUMOWANIE

Podsumowując. Gra pod względem technicznym bije na głowę MKI. Zwiększona ilość ciosów specjalnych, a co za tym idzie - bogatszy system walki czyni MKII grą uważaną za najlepszą z klasyków. Dla niektórych graczy, była to ostatnia część MK, która była warta uwagi. Dlaczego? Głównie przez swój system walki. Gra ta posiada znacznie ulepszony system z poprzedniej części. Duża ilość brutalnych, krwawych i chorych Fatality na pewno przekonała większość fanów do porzucenia MKI i zagłębienia się w MKII. Kolejna część, czyli MK3 jest grą, która wprowadza nas w świat combosów i juggli, co nie wszystkim się spodobało i sam znam kilka osób, które do dzisiaj jak darzą trójkę szczerą nienawiścią, tak kochają MKII.

- johnx